Przełącz na pełny styl

ANI ŻYCIE PO ŻYCIU

5 lut 2020, o 17:30

– Pamiętaj, gdyby mi się coś stało, chciałabym oddać swoje narządy. I uratować komuś życie – Anna (33 l.) z Józefowa wiele razy to mówiła.

Obrazek

- Co ty opowiadasz?! Całe życie przed tobą - strofował ją mąż Karol. Kilka dni temu musiał podjąć tę najtrudniejszą decyzję. Nie zawahał się.
- Bo taka była wola Ani. Nie mogłem udać, że nie pamiętam, nie wiem... - Karolowi rwą się myśli i słowa. Nie może powstrzymać łez, a w głowie kołacze się milion pytań i żadnej odpowiedzi. I, jak nam mówi, mimo że stracił ukochaną żonę, z jednego powodu jest szczęśliwy. - Bo jej cząstka żyje w kimś innym. To tak, jakby była wśród nas. Ze mną i z dziećmi - wyszeptał.

Chwilo trwaj...
Ania: śliczna, wspaniała żona, cudowna mama (dla ponad 3-letnich bliźniaczek mamusia). Miała plany i marzenia. Z Karolem byli razem od kilkunastu lat. Oboje wcześniej już byli w innych związkach. Razem wychowywali kilkunastoletniego syna (zdolny uczeń, świetny recytator, wszędzie pierwszy) - był ich dumą i radością.


Imiona tragicznie zmarłej, a także jej męża zmieniono



Źródło: http://www.tygodnikzamojski.pl/artykul/104633/ani-zycie-po-zyciu.html?fbclid=IwAR30A_cATJx-B6vNcT_PBJt0-JB-dv0v6zBLVuwRO6sHdMD2ZfRXc-9uz0U

ANI ŻYCIE PO ŻYCIU

5 lut 2020, o 19:41

Dziękuję za wspaniałą postawę Rodziny . Takich historii jest więcej , piszcie o nich .
Autorce postu --- :buziak:

ANI ŻYCIE PO ŻYCIU

6 lut 2020, o 09:32

I taki przykład powinien być pokazywany jak najczęściej.