Przełącz na pełny styl

Brakuje dawców czy narządów?

31 mar 2016, o 14:17

Polska transplantologia: brakuje dawców czy narządów?


Transplantologia jest dziedziną medycyny, która nie ma szans rozwinąć się bez akceptacji społeczeństwa. To ludzie pomagają ludziom. Polska transplantologia ma bardzo silną pozycję zarówno w Europie, jak też na świecie, ale również problemy przeżywa podobne - uważa prof. Roman Danielewicz, dyrektor "Poltransplantu".

W jakim stopniu Polacy akceptują przeszczepy i czy w razie śmierci są gotowi oddać swoje narządy dla ratowania życia innych osób?

Ten m.in. wątek poruszali transplantolodzy podczas spotkania zorganizowanego przez zespół Kliniki Medycyny Transplantacyjnej, Nefrologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, które odbywało się niemal tuż przed Wigilią*. Termin nie był przypadkowy. Decyzja o oddaniu narządów jest głęboko altruistyczna, to dar życia. Za ten dar dziękowali pacjenci po transplantacji występujący podczas specjalnego koncertu towarzyszącemu spotkaniu.

Altruizmu (jakby) mniej?
W ostatnich latach widać wyraźnie, że w grupach pochodzących z dużych miast, z wyższym wykształceniem, oceniających swoją sytuację materialną jako dobrą czy bardzo dobrą oraz wśród ludzi młodych stopień akceptacji dla medycyny transplantacyjnej jest wyższy.

Jednak przeprowadzone w październiku 2015 r. badania w ramach kampanii “Zgoda na życie” pokazały, że w porównaniu z rokiem 2012 stopień akceptacji na oddanie narządów po śmierci obniżył się z 75 proc. do 55 proc. Również w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów w ciągu ostatnich 2 lat wzrosła wyraźnie liczba negatywnych oświadczeń.

- Może to być skutek nieodpowiedzialnych wystąpień np. prof. Jana Talara, który na jednym z sympozjów naukowych w 2013 r. stwierdził, że nie istnieje śmierć mózgu, a narządy pobierane są od żywych. To stanowisko wbrew obowiązującemu prawu i wbrew aktualnej wiedzy medycznej. Wnioski są nieprawdziwe, a powielane przez media jedynie mącą w umysłach zwykłych ludzi - zaznacza profesor Roman Danielewicz dyrektor Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji "Poltransplant".

Taka postawa kłóci się też z nauką samego Kościoła. Jak podkreśla prof. Marian Klinger, konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii, stanowisko Kościoła katolickiego w sprawie przeszczepiania narządów jest jasne i pozytywne. "Nie zabierajcie narządów do nieba, one są potrzebne na ziemi" - cytuje profesor słowa Jana Pawła II wypowiedziane podczas XVIII Kongresu Międzynarodowego Towarzystwa Transplantacyjnego w 2000 r.

Szacunek dla rodzin i dawców
Transplantacja jest najlepszą metodą leczenia schyłkowej niewydolności wątroby, płuc czy serca i dużo lepszą metodą leczenia niewydolności nerek niż przewlekłe dializy.

W Polsce wykonuje się w tej chwili wszystkie przeszczepy, które są wykonywane na świecie, włącznie z przeszczepami twarzy, kończyn czy szpiku. - Pierwszy przeprowadzony w Polsce przeszczep twarzy został uznany za najlepszy na świecie zabieg rekonstrukcyjny 2013 roku. Wyniki przeżycia biorców i przeżycia przeszczepów możemy śmiało porównywać z wynikami uzyskiwanymi w Europie Zachodniej czy w USA - zaznacza prof. Danielewicz.

Czas oczekiwania w Polsce na przeszczepienie narządu jest relatywnie krótki. W przypadku nerki wynosi on ok. 10 miesięcy, podczas gdy w USA czeka się na ten narząd 2 lata lub dłużej. Również liczba oczekujących na przeszczep nie jest astronomiczna w porównaniu z liczbą dokonywanych przeszczepów. W tej chwili ponad 1500 osób oczekuje na przeszczep. Mniej więcej rocznie tyle samo przeszczepiamy narządów.

W transplantologii bardzo ważną i trudną rolę pełnią ci lekarze z OIT, którzy po śmierci mózgu u pacjenta muszą utrzymać narządy w jak najlepszym stanie. Ponadto muszą umieć przekazać najbliższej rodzinie, że mózg pacjenta już nie pracuje i przekonać ją, że narządy tej osoby mogą uratować czyjeś życie lub zdrowie. - Bardzo trudno jest rodzinie w takiej sytuacji myśleć o drugim człowieku. Ci, którzy się na to decydują, zasługują na najwyższe uznanie - podkreśla prof. Klinger.

Potencjał donacji
W Polsce dochodzi do ok. 400 tys. zgonów rocznie. W porównaniu z ilością przeszczepów liczba ta mogłaby sugerować istnienie jeszcze wielu potencjalnych dawców.

Wszędzie tam, gdzie medycyna transplantacyjna jest praktykowana, istnieje problem niedoboru. Transplanolodzy zawsze podkreślają z naciskiem, że chodzi nie o brak dawców, ale o brak narządów do przeszczepień. A to różnica.

Jak podaje dyrektor "Poltransplantu", 3-4 lata temu oceniano, że na oddziałach intensywnej terapii umiera ok. 24 tys. osób rocznie. Nad tymi osobami w ich ostatnich etapach życia i tuż po śmierci roztoczona jest intensywna opieka medyczna. W ok. 4 tys. przypadków można stwierdzić śmierć mózgu. Końcowa liczba pokazuje, że ok. 1500 tych osób mogłoby być potencjalnymi dawcami narządów. W roku, w którym dokonywano tych szacunków, narządy pobrano faktycznie od 500 osób.

- To pokazuje potencjał, który można wykorzystać - mówi prof. Roman Danielewicz. - W tej chwili mamy niemal 400 szpitali z blokami operacyjnymi i OIT, które mogłyby zgłaszać narządy do pobrania. Aktywnych w tym zakresie jest jedynie 150 - dodaje.

Zdaniem prof Andrzeja Chmury, kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej WUM. dla sukcesu polskiej transplantologii potrzebna jest edukacja i promocja. - Wiedza na temat transplantologii wśród społeczeństwa, ale też wśród lekarzy i pielęgniarek jest ciągle niewystarczająca.

Polacy w znacznej większości aprobują przeszczepianie narządów, jednak te deklaracje nie przekładają się na rzeczywistą akceptację dla pobrania narządów w sytuacji śmierci bliskiej osoby.

Jak wyjaśnia prof. Danielewicz, wyniki badań sugerują, że szczególnie istotny wpływ na opór ze strony rodziny mają dwa czynniki: nieznajomość woli zmarłego w kwestii rozporządzenia jego narządami po śmierci oraz trudność w zaakceptowaniu śmierci definiowanej jako śmierć mózgu. Są też mity mniej artykułowane, takie jak potrzeba integralności ciała po śmierci. - To wszystko przekłada się w także w jakimś stopniu na działania szpitali - dodaje profesor.

Dramat, emocje, agresja
Wg badania CBOS z 2012 r. mniej niż połowa badanych szpitali (45 proc.) stara się każdorazowo po wysunięciu podejrzenia śmierci mózgu u pacjenta wdrożyć działanie komisji, aby zakończyć leczenie i, jeśli to możliwe, doprowadzić do pobrania narządów. W pozostałych szpitalach powołuje się komisję, która jednak podejmuje działanie tylko wówczas, jeśli istnieje możliwość pobrania (36 proc.) lub w ogóle nie powołuje się komisji do orzekania śmierci mózgowej (19 proc.).

W ocenie dyrektora "Poltransplantu", brak aktywności wielu szpitali w zakresie zgłaszania dawców wiąże się przede wszystkim z brakiem wiedzy prawnej, z unikaniem bardziej skomplikowanych procedur oraz z obawą medyków przed rozmową z rodziną i przed negatywnym postrzeganiem przez lokalną społeczność.

- Lekarze obawiają się, że nie poradzą sobie z emocjami, jakie pojawiają się w trudnej sytuacji. Boją się agresji ze strony rodziny, która poinformowana o śmierci osoby bliskiej zaraz potem jest informowana o zamiarze pobrania narządów. Agresja ta niekoniecznie musi wynikać z niechęci do idei przeszczepiania narządów; to raczej skutek określonej specyfiki sytuacji, w jakiej te osoby się znalazły, nagromadzenia emocji. To wymaga przygotowania psychologicznego. Uczymy tego w ramach specjalnych szkoleń - w roku 2015 było ich 18 i objęły 1000 osób - mówi dyrektor Danielewicz.

Dar życia
W oparciu o eksperckie oceny można wysnuć wniosek, że za powodzenia i porażki polskiej transplantologii w zakresie identyfikowania potencjalnych dawców i liczby przeszczepień zależą zarówno od społecznej świadomości, jak i aktywności środowiska lekarskiego. Okazuje się, że w dużej części także od samych pacjentów, którzy powinni docenić dar życia jaki otrzymali i dbać o niego z największą starannością. Nie zawsze tak się dzieje.

Jak przypominał podczas niedawnego XI Forum Rynku Zdrowia prof. Zbigniew Gaciong, wśród powodów utraty przeszczepu narządu, na przykład nerki, brak systematycznej terapii mieści się w pierwszej trójce. Pacjenci, gdy spotka ich ten szczęśliwy fakt, że otrzymali nerkę, nie pomagają temu szczęściu i nie stosują się do zaleceń lekarskich.

W kuluarach wspomnianego wcześniej spotkania, w rozmowie z Rynkiem Zdrowia pacjentka po przeszczepie wątroby zwróciła uwagę, że niektórzy biorcy, choć są to nieliczne przypadki, zachowują się nieodpowiedzialnie po przeszczepie, nadużywając alkoholu. - Być może powinni oni podpisywać deklaracje, że w przypadku zniszczenia przeszczepionego organu z własnej winy będą obciążeni finansowo za poprzedni i za kolejny przeszczep. Zapewne to skłoniłoby ich do wdzięczności i rozsądku - podsumowała.

*Panel ekspertów "Miejsce transplantologii polskiej na mapie Europy i świata" (Warszawa, 17 grudnia 2015 r.)


Źródło i fot.:http://www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne/Polska-transplantologia-brakuje-dawcow-czy-narzadow,157906,8.html

Brakuje dawców czy narządów?

1 kwi 2016, o 09:39

Staszek napisał(a):uważa prof. Roman Danielewicz, dyrektor "Poltransplantu".

Raczej wie co mówi.